niedziela, 5 sierpnia 2012

Cherry

Dzień... zadziwiająco przypominał każdy miniony w te wakacje. Chociaż... malowałam dziś pokój brata z Konradem. Ładny kolor zieleni, jutro brąz, ale to już skończy Darek, przecież to jego powinno najbardziej interesować. We wtorek do Warszawy, mam nadzieję, że pogoda dopiszę. Martwi mnie czas w jakim te wakacje mijają, czuję, że jak zwykle ich nie wykorzystuje. Trochę mnie to przeraża, ale przecież wraz z wiekiem powinnam mieć więcej możliwości, jednak patrząc na to z biegiem czasu, to jako dziecko wykorzystywałam je w 100%. Może czasy są inne, może ludzie nie Ci sami? Ciężko nadążyć za tym co mija w tak szybkim tempie... bezpowrotnie. Dziwne te wakacje, może jestem leniem..., ale czasem nawet nie mam ochoty jechać gdzieś do miasta. Siedzę w tym domu i szczerze nawet nie wiem co takiego robię, że dzień mija tak szybko..
Trzeba ogarnąć się w porę, organizuję następne ognisko, planuję Mazury, planuję Okuninkę, planuję Londyn... tyle planów, a kiedy realizacja? 



Cześć, Linda ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz